Znacie to? Świąteczny poranek i odwieczne pytanie: jakie życzenia wysłać SMS? Jakiś szablon z internetów? Może przekopiować jedne z tych, które sami dostaliśmy? A, najlepiej standardowo – zdrowia, szczęścia, radości oraz spokoju. Wysłane. Zadanie wykonane. Jeszcze tylko człowiek odczyta wszystkie otrzymane i już można biesiadować. Rzecz jasna w każdej odebranej wiadomości wyświechtane zdrowia, szczęścia, radości oraz spokoju. Typowe bla bla bla.

Wielu z nas traktowało “zdrowia, szczęścia, radości” jako oczywistość, puste słowa, do których nie należy przywiązywać większej wagi. Nie dostrzegaliśmy najważniejszego – że właśnie spełniają nam się życzenia. Że to życzenia, które mają moc.

I nagle… pstryk! Ktoś nam te oczywistości zabrał. Wraz z nadejściem wiosny, gdy cała przyroda, cały świat, budzi się do życia, my – ludzie, zamieramy. Siedzimy pozamykani w czterech ścianach. Zawiesiliśmy najważniejszy dla człowieka obszar  – relacje z innymi. A przecież potrzeba bycia członkiem stada – jakkolwiek to nie brzmi – jest w nas zakorzeniona od maleńkości. Nawet niemowlę (które w pierwszych tygodniach swojego życia praktycznie nic nie widzi) znacznie lepiej reaguje na kształty przypominające ludzką twarz, ludzką sylwetkę.

Przede wszystkim – zdrowia 

Nie możemy spotkać się z bliskim – rodziną, znajomymi. Chyba po raz pierwszy, siedząc przy świątecznym stole, nie będziemy zastanawiać się nad odpowiedziami na kłopotliwe pytania, płynące od zatroskanych cioć i babć. Nie będziemy musieli zastanawiać się, kto tym razem jako pierwszy otworzy puszkę Pandory, z której wyskoczy temat polityki. I wiecie co? Mnie tego swoistego uroku świąt mejd in Poland brakuje.

Przede wszystkim jednak brakuje mi możliwości przytulenia Rodziców. Brakuje mi możliwości spędzenia czasu z moimi Dziadkami. Serce pęka na milion maleńkich kawałeczków, kiedy słyszę, jak mój dwu i pół latek mówi: “Szkoda, że nie możemy pojechać do babci. Lubię bawić się u babci“, “Chcę, żeby ten wirusik sobie od nas  poszedł, powiedz mu, że ma iść“. Maleńkie kawałeczki rozsypują się na jeszcze drobniejsze, bo nie potrafię wytłumaczyć Dzidziulcowi, że jego Dziadek tylko zostawi nam paczkę pod drzwiami. Że nie wejdzie się przywitać, nie zostanie choćby na kawę. Że Synol może mu jedynie pomachać z balkonu i wysłać buziaka. Nie możemy robić tego wszystkiego dlatego, że się o siebie troszczymy. Bo nie chcę, żeby komukolwiek z nas zabrakło ZDROWIA.

I radości

Brakuje mi spacerów. Po parkach, po lasach, po górach. Obserwowania i zachwycania się wiosenną, soczystą zielenią. Tą, która intensywnością aż kłuje w oczy. Oddychania ciepłym i delikatnie pachnącym świeżością powietrzem. Brakuje mi możliwości wyciszenia się w otoczeniu przyrody, wsłuchiwania się w jej odgłosy, znajdowania wewnętrznego spokoju.

Brakuje mi śmiechów dzieci na placach zabaw, w parkowych alejkach, wśród osiedlowej zieleni. Nigdy nie sądziłam, że taka myśl przemknie mi przez głowę, ale brakuje mi nawet klekotu hulajnogi i stukotu rolek.

Brakuje mi rowerowych wycieczek. Przemierzania krakowskich ulic na dwóch kółkach. Rozpędzonego powietrza, które przyjemnie łaskocze twarz. Promieni słońca, biegnących za mną, przedzierających się między koronami drzew, muskających spragnioną ciepłego dotyku skórę. Brakuje mi RADOŚCI – tej płynącej z otaczającego świata.

Oraz spokoju

Wewnętrzny oraz zewnętrzny spokój to coś, do czego wszyscy dążymy. Spokój nie równa się rzecz jasna nudzie – wiele osób ma jej obecnie pod dostatkiem 😉. Choć z drugiej strony ci, którzy posiadają dzieci, pewnie marzą o choćby krótkiej chwili nudny, bo to będzie oznaczało, że mają zapewniony oddech, spokój 😉.

Na ulicach jest pusto. Kraków – aglomeracja, która stoi korkami – świeci niemalże pustkami. Tak niewielkiego ruchu nie widziałam tu odkąd  kilka lat temu zamieszkałam w królewskim mieście. Żadnych kolejek do bramek na autostradzie, pojedyncze samochody na drogach. Ludzie na chodnikach? Tak, są – ci ustawiający w kolejkach do sklepów. Lub ze sklepów wracający. Można uznać, że na zewnątrz panuje spokój. Nienaturalny wręcz.

Nasze wnętrza natomiast wypełnia niepokój. Zastanawiamy się, kiedy pokonamy niewidzialnego wroga i wrócimy do normalności. Kiedy znów będziemy mogli przytulić rodziców i dziadków. Pocałować. Usiąść blisko siebie. Zastanawiamy się, czy biznes przetrwa. Czy – gdy to wszystko się skończy – będzie dla nas miejsce w firmie, w której dotychczas pracowaliśmy. Jeszcze nigdy tak jak dziś nie byliśmy niepewni jutra. Przyszłość nie była tak bardzo nieprzewidywalna. Brakuje nam SPOKOJU – tego normalnego, codziennego rytmu życia, do którego przez lata przywykliśmy.

 

Na szczęście możemy mieć szczęście

Mój Dziadek ma taką zasadę, że jak składa życzenia, zaczyna od szczęścia. Twierdzi, że jeśli komuś będzie sprzyjało szczęście – zapewni ono wszystko inne, czyli zdrowie, radość, miłość i spokój. Życzmy więc sobie niekończącego się, wiecznie sprzyjającego szczęścia. To życzenia, które mają moc.

Przypomniały mi się słowa jeszcze jednego, bardzo mądrego człowieka – księdza Jana Twardowskiego. Zostawił nam wiele pięknych słów, ale jedna z jego myśli jest dziś szczególnie “na czasie”. Pisał, że Pan Bóg “czasem prośby nam spełnia żeby nas zawstydzić“. I wiecie – coś w tym jest. Bo te nasze życzenia zdrowych, radosnych Świąt w rodzinnym gronie – większości z nas się spełniały. Pomagał nam w tym Bóg, kimkolwiek i czymkolwiek On dla każdego z nas jest. Spełniały się, i to dwa razy do roku. Po prostu nasze szczęśliwe życie wydawało nam się tak zwyczajne, normalne, że nie dostrzegaliśmy magii zwykłych dni. Wolności, jaką mieliśmy. Miłości na wyciągnięcie ręki.

Wielu ekspertów twierdzi, że normalność, do której wrócimy, nie będzie tą codziennością, którą znaliśmy jeszcze kilka miesięcy temu. I wiecie co? To dobrze. Mam nadzieję, że wracając do zwyczajnego życia – odrodzimy się na nowo. Na nowo docenimy normalność. I te z pozoru banalne życzenia, które mają moc. A przede wszystkim fakt, że się spełniają. Bądźmy wdzięczni za prostotę, zwyczajność i powtarzalność codzienności. Bo gdy tego brakuje – wszystkim nam jest wstyd. Wstyd, że nie dostrzegaliśmy piękna chwil, które były nam dane.

Podoba Ci ten wpis? Zgadzasz się z moimi r(el)acjami? Śmiało, częstuj się i posyłaj w świat!

3
Dodaj komentarz

Zostaw po sobie ślad

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania z Wychowanietoprzygoda
Gość

Dziękuję za ciekawy wypis, nie lubię (bo nie umiem?) składać życzeń, ale uwielbiam poezję księdza Twardowskiego. Dałaś mi ochotę, żeby do niej wrócić☺. Pozdrawiam serdecznie!

holisticgabinet
Gość
holisticgabinet

Refleksje na czasie. Szkoda, że w codziennej gonitwie zapominamy o wdzięczności.