Tylko nudne kobietą mają czyste mieszkania. Przepraszam – NIESKAZITELNIE czyste, jak głoszą internetowe mądrości.

No to się wkurzyłam, bo nie lubię bzdur. Co więcej, skłonna jestem uznać, że owych bredni nie wymyślił żaden mężczyzna. Działałoby to przecież na niekorzyść płci męskiej. Zakładam, że w głowie przeciętnego samca pojawiłaby się myśl: “zaraz, zaraz, jak się toto po internetach rozjedzie – moja luba natychmiast każe podzielić obowiązki domowe równiutko jak od linijki, pół na pół. Względnie zupełnie przestanie o naszą wspólną przestrzeń dbać, coby nie przylgnęła do niej etykietka nudziary.” I katastrofa gotowa 😉 .

Myślę więc, że autorstwo hasła można przypisać płci żeńskiej. Jest jeszcze jeden argument, który za tym przemawia – jak wiadomo nikt tak nie dowali kobiecie, jak inna kobieta. Zazdrosna w dodatku. Dlaczego miałaby być zazdrosna, zapytacie? Doprawdy, sama nie wiem. Zakładam jednak, że dlatego, iż sama nie potrafi się zorganizować, a tym samym – zorganizować przestrzeni domowej. Względnie jest po prostu… brudasem oraz olewusem.

Znam mnóstwo kobiet, które mają czyste mieszkania. I wiecie, co na podstawie owej korelacji między błyszczącymi czterema ścianami, a ich mieszkankami, mogę Wam powiedzieć?

Czyste mieszkanie oznacza, że kobieta jest dobrze zorganizowana

To pierwsza, bardzo ważna kwestia. Jeśli w mieszkaniu panuje ład i porządek, to z dużym prawdopodobieństwem ład i porządek panuje w życiu właścicielki. Znaczy się – niewiasta potrafi zorganizować czas w pracy oraz czas wolny. Serio, kobiety, w których posiadłościach miałam okazję gościć (a które to lokale wyglądały naprawdę czysto i przytulnie), to super ambitne babki. Mają nie tylko poukładane rzeczy w mieszkaniu, ale – przede wszystkim – myśli w głowie!

Umówmy się, niewiele z nas mieszka w apartamentach dorównujących wielkością tym watykańskim. Posprzątanie 50-60 metrów kwadratowych, to naprawdę nie jest wyczyn na miarę wdrapania się na Mount Everest bez maski tlenowej.

Ogarnięcie przeciętnej wielkości lokum zajmuje około 3-4 godziny. Okien przecież nie myje się co tydzień, a jedynie dwa razy w roku – dla Jezuska. Generalnego sprzątania wnętrz szaf i szafek również nie uskutecznia się co 7 dni. Powiem więcej, te 3-4 godziny pracy można rozłożyć w czasie tygodnia tak, coby każdego dnia nie narobić się więcej niż 30 minut. Serio, 30 minut to jest tak dużo czasu, że kobieta nie ma go już na nic innego? Serio, 30 minut dziennie poświęconych na sprzątanie powoduje, że niewiasta z automatu dostaje plakietkę z napisem “nudna”? Nudna, bo co? Bo nie obejrzy w tym czasie jednego odcinka serialu na Netflixie? Bo nie przeczyta dwóch artykułów w gazecie? Chyba ktoś kpi.

Pssst. Zdradzę Wam coś w sekrecie. Coby mieć czyste mieszkanie – nie trzeba na jego pielęgnację poświęcić nawet owych 30 minut dziennie. Istnieją inne, wcale nie takie tajemne, sposoby na utrzymanie czystości. Na przykład odkurzacze pokroju rumby. Albo… pomocny współlokator!

Czyste mieszkanie oznacza, że kobieta potrafi dzielić się obowiązkami

Bo kto powiedział, że kobieta musi sama sprzątać i dbać o utrzymanie wizualnie akceptowalnego stanu mieszkania? Zazwyczaj w lokum stacjonuje również przedstawiciel płci męskiej, zwany Towarzyszem Życia, Drugą Połówką, Tym Jedynym, Mężem lub po prostu Partnerem. W dodatku, o ile mi wiadomo, faceci zostali wyposażeni w takie same jak kobiety, dwie ręce (ok, przyznaję – może odrobinę bardziej owłosione). Co więcej – męskie kończyny górne pełnią tożsame do żeńskich kończyn górnych funkcje! Niewiarygodne, niemożliwe? A jednak prawdziwe! Dlatego też męskie ręce mogą znaleźć zastosowanie na przykład przy zmywaniu czy odkurzaniu. Są w stanie utrzymać mopa i w dodatku wywijać nim różne fikuśne wzory na podłodze. Ba – posiadają nawet zdolność pościelenia łóżka oraz nastawienia pralki (a także rozwieszenia pranka). Nie wierzycie? Sprawdźcie! Do przeprowadzenia tego eksperymentu wystarczy kartka i długopis. Kartkę dzielicie na 7 kolumn, w każdą wpisujecie dzień tygodnia, a przy nim – imię osoby sprzątającej. Co bardziej ambitni mogą uszczegółowić  zakres obowiązków. I tu zaczyna się prawdziwa magia 😉 . Z tym, że jeśli pilnujecie grafiku – naprawdę zadziała!

Czyste mieszkanie oznacza, że kobieta jest pomysłowa

Istnieją także inne opcje, dla tych kobiet, które są wielkimi estetkami, ale jednocześnie nie mają wystarczającej ilości czasu (lub chęci), by samodzielnie o ową estetykę wnętrz zadbać. Bo, dajmy na to, prowadzą aktywny zawodowo tryb życia, a wieczorami, zamiast latać z cicikiem do kurzu – wolą wylegiwać się na kanapie. Również dla takich kobiet dostępne jest rozwiązanie, skrojone na ich miarę. Nazywa się pomoc domowa. Naprawdę, są panie, a także panowie, którzy mogą raz w tygodniu przybyć do mieszkania i uruchomić wszelkie domowe sprzęty, ułatwiające utrzymanie lokum w czystości. Gdy już gniazdko błyszczy niczym najjaśniejsza gwiazda w bożonarodzeniową noc – mówi się pomocnej osobie “dziękuję”, wręcza wynagrodzenie, a na pożegnanie rzuca “widzimy się w przyszłym tygodniu”. Proste? Pewnie! I wbrew pozorom nie jest to luksus dostępny jedynie dla najbogatszych. Wystarczy, że w danym miesiącu odpuścisz sobie jedną parę butów albo kieckę. Tak, tak, coś za coś. Każda z nas wie, że nie można mieć ciasteczka i zjeść ciasteczka. Chyba, że kupisz dwa (czytaj: stać Cię i na kieckę, i na pomoc przy sprzątaniu).

Czyste mieszkanie oznacza, że kobieta potrafi zadbać… przede wszystkim o siebie

No więc właśnie! Naprawdę nie znam żadnej kobiety, mającej zadbane mieszkanie, która jednocześnie nie dbałaby o siebie. Zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Wszystkie, co do jednej, to niewiasty o świetnym wyczuciu stylu, potrafiące podkreślić atuty urody, niestroniące od kultury, również tej wyższej 😀 . Co więcej, większość z nich ma DZIECI. I pracuje zawodowo. Albo więc mam wyjątkowe szczęście do poznawania wyjątkowych kobiet, albo… to idiotyczne zdanie, że kobiety, które mają czyste mieszkania są nudne, ukuło jakieś wstrętne, zazdrosne, niezaradne, leniwe (*niepotrzebne skreślić) babsko.

Ja też odkąd sięgam pamięcią, a więc przez całe świadome życie, dbałam oraz dbam o czystość swojego mieszkania. Jestem estetką, dobrze czuję się w przyjemnych, schludnych wnętrzach, kojąco wpływa to na moje nerwy, poprawia samopoczucie. Pozwala się odprężyć, wyciszyć. I nie, nie jestem nudziarą – mam swoje zainteresowania, swoje potrzeby, swoje marzenia. Czytuję książki, chadzam do kina, lubię się dokształcać. Ba, bywa, że lubię nic nie robić (przy okazji: Drogi Netflixie, Buk zapłać za kolejny sezon “Frankie i Grace”). W dodatku mam męża, dziecko (które uwielbia bałagan, szach mat!) oraz znajomych. I poświęcam im czas. Mam również czyste mieszkanie. Da się.

Brudne mieszkanie oznacza, że kobieta jest spod znaku olewary

Oczywiście, można być miłą olewarą, można mieć brudne mieszkanie i fajne życie, ale jak się ma bałagan w domu – to zazwyczaj ma się również nieporządek w chaosie w życiu prywatnym. Tym zawodowym, tym rodzinnym, tym emocjonalnym. Dziwnym zbiegiem okoliczności kobiety, które prezentują podejście do czystości pt. “tu mi wisi”, to najczęściej kobiety, które z równą “starannością” dbają o siebie. Swój wygląd. Swoje kompetencje oraz rozwój osobisty. Swoje życie zawodowe. I wiecie co? To one są prawdziwymi nudziarami… żeby wymyślić tak głupie hasło – naprawdę trzeba bardzo, bardzo się nudzić!

 

Podoba Ci ten wpis? Zgadzasz się z moimi r(el)acjami? Śmiało, częstuj się i posyłaj w świat!

8
Dodaj komentarz

Zostaw po sobie ślad

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania
Gość
Ania

Ja mam w miarę czysty dom i nie uważam się za nudną osobę 🙂 Zgadzam się z Tobą

Bielecki.es
Gość

A może tylko takie, które nie mają celu i nie mogą się w niczym odnaleźć 😉

Rafał
Gość
Rafał

Nie obchodzi mnie czy to mężczyzna czy kobieta, jeśli ktoś nie potrafi posprzątać, jest zwyczajnym brudasem. Sprzątam raz na 3-4 tygodnie (porządnie), resztę czasu wystarczy nie zostawiać wszystkiego jak popadnie. Odkurzenie 64m2 zajmuje mi 10 minut co 2-3 dni. Ścieranie kurzu to też robota na 5 minut. Zapobieganie > Zwalczanie skutków.

blogierka
Gość

No nie wiem. W mojej rodzinie olewar nie ma, ale w mieszkaniu zawsze panował nieład.
JA natomiast jestem pedantką.

AgataMan
Gość

może tak – czysto mam zawsze, ale czasem jest też i zorganizowany chaos 🙂 W końcu to mieszkanie nie muzeum 🙂