Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam – żyjemy w dziwnych czasach. Przejawem tego jest chociażby sposób komunikowania się między człowiekami. Otóż we współczesności przyjęło się, że ludzie zamieszkujący na tym samym osiedlu,  dzielący wspólną przestrzeń klatki schodowej bądź bloku, nie kontaktują się ze sobą na zasadzie “stuk, stuk, dzień dobry sąsiadeczko, pożyczy pani cukru?“. Oj nie, takich rozmów nie uświadczysz! A wierzcie mi, że podobne pytania, zadawane face to face, wcale nie tak dawno temu były normą! Ludzie wykazywali się męstwem i bohaterstwem godnym Agenta Tomka lub co najmniej Kapitana Ameryki i pukali do drzwi sąsiadów, celem zapożyczenia produktów spożywczych.

Pamiętam doskonale ze swojego pacholęctwa, jak sąsiad przychodził pożyczać od nas 3 kostki cukru. Lub dwa jajka, bo patelnia na ogniu, masło roztopione, liczy liczy i…. niezłe jaja! Jaj do jajecznicy mu zabrakło, więc przyszedł po prośbie.

Pamiętam również, jak wraz z nastaniem jesiennej aury, sąsiadka z naprzeciwka wparowywała do nas z okrzykiem “grzeją, grzeją?” i nie czekając na odpowiedź mojej zdezorientowanej Mamy – zaczynała obchód mieszkania, starannie obmacując wszystkie kaloryfery. Usatysfakcjonowana, że i u sąsiadów nie grzeją, wybiegała z naszego lokum i co sił w nogach pędziła do spółdzielni. Na skargę. Że nie grzeją. A już przecież grzać powinni.

Gdzie te frywolne czasy, myślę sobie! Ano, odeszły w zapomnienie. Dziś o jajko, sól, czy pompkę do roweru sąsiad sąsiada zapytuje na dedykowanej, osiedlowej grupie facebookowej. Cóż robić – uległam trendowi. Siła wyższa. Przyłączyłam się do wirtualnej wspólnoty sąsiedzkiej. No i ostatnio natrafiłam na rzecz, a konkretnie post, który z jednej strony mnie urzekł, a z drugiej – nieźle wkurzył.

Proszę Państwa – czas na brawa!

Oczywiście wszystko kręci się obecnie wokół konorawirusa więc i ów post dotyczył pandemii. Co prawda w naszym kraju na razie nadwiślański cud – przypadków SARS-Cov-2 niewiele, ale zakładam, że wkrótce przybędzie liczbom zer.  Wtedy zacznie się dla personelu medycznego prawdziwa apokalipsa. Jej przedsmak mamy we Włoszech – wystarczy spojrzeć na poświęcenie, zaangażowanie i totalne wyczerpanie tamtejszych medyków.

To teraz pytanie za sto punktów: jak  myślicie, w jaki sposób krajanie mogą wspomóc pracowników służby zdrowia w trakcie nadchodzącego kryzysu? Jak okazać wdzięczność za ich katorżniczą pracę? Jeden z pomysłów podsunął autor wspomnianego posta. Wyszedł ze szczytną i szlachetną inicjatywą zachęcającą, by gawiedź, w konkretny dzień, o konkretnej godzinie, wyszła na balkony, tarasy czy tam jak kogo stać – do ogródka, i zaczęła bić brawo. Po co, zapytają co bardziej dociekliwi? W podzięce za pracę medyków. Cytuję:

Pokażmy im jak bardzo doceniamy ich pracę i poświęcenie […] wyjdźmy na balkon, do ogrodu, gdziekolwiek mamy możliwość i przez 3 minuty obsypmy ich gromkimi brawami.

Niech nasze oklaski będą dowodem na to, jak bardzo ich cenimy. Niech usłyszą, że jesteśmy z nimi.

Ej ludzie. SERIO?!

Byli już tacy, co lata temu klaskali u Rubika. Teraz będą tacy, którzy brawa wzniosą na balkonach, ku chwale personelu medycznego. Oklaski dla lekarzy. Pielęgniarek. Ratowników medycznych. Ok. Można i tak…

W związku z powyższym mam taki postulat – nie ograniczajmy się! Poszerzmy zakres tych szlachetnych, balkonowych działań. Zróbmy akcję balkonową  “czapki z głów”, żeby podziękować kierowcom autobusów i innych środków komunikacji zbiorowej, którzy pracują pomimo stanu epidemii. No i przydałby się jeszcze jakiś hołd  dla czynnych zawodowo pracowników sklepów spożywczych. Może wspólny, balkonowy okrzyk “pomidor”?

Absurdalne działania można mnożyć bez końca. Pytanie tylko, jaki w nich sens?

Poświęcaj swój czas na coś, co ma sens.

Serio? Oklaski na balkonie? To ma być sposób na okazanie WSPARCIA dla personelu medycznego? Rodzaj pomocy? Podziękowania? Tak się zastanawiam… co to wniesie do życia lekarza z Gdańska, pielęgniarki z Warszawy, czy ratownika medycznego z Katowic? Odpowiedź brzmi: NIC. A skoro nic – po co to robić? Mam wrażenie, że pobudki do tego typu działań mogą być dość samolubne. Na przykład, żeby móc pomyśleć sobie “ej, zrobiłem coś fajnego, nie narażając swojego zdrowia i angażując minimum energii”. Ale może zbyt surowo oceniam twórców tego typu idei.

Akcja pod tytułem oklaski dla medyków kojarzy mi się z innymi, solidarnościowymi, niestety nic niewnoszącymi gestami. Pamiętacie “Je suis Charlie?” Albo – z rodzimego podwórka – “Tęcza nie obraża”? Przecież takie gesty, mające budować poczucie wspólnoty, choć są sympatyczne, to naprawdę nic nie wnoszą do życia. I to do czyjegokolwiek życia.

Rozumiem inicjatywy typu godzina dla Ziemi. Gaszenie świateł oraz wyłączanie urządzeń elektronicznych na 60 minut, celem oszczędzania energii, ma sens! I o to w tym wszystkim chodzi – o sensowność działań.

Jakie więc realne (!) gesty wsparcia i wdzięczności możemy okazać personelowi medycznemu w nadchodzących, trudnych czasach? Z rozsądnych pomysłów do głowy przychodzą mi choćby takie:

Zanieś lekarzom prowiant.

Kup bułki. Świeże owoce. Kilka litrów soków. Lub choćby zgrzewkę wody mineralnej. A pielęgniarkom kup czekoladę Milkę. Albo Wedel.  A już najlepiej Studencką. Dołącz małą kartkę, że doceniasz ich pracę i dziękujesz.

Zanieś cokolwiek, co pozwoli im uzupełnić energię i podładować akumulatory. Gwarantuję, że takie gesty docenią bardziej niż Twoje gromkie brawa na balkonie. Umówmy się –  czekoladę lubią wszyscy – nawet uduchowieni mnisi buddyjscy, czy amisze zaszyci w swoich niezelektryfikowanych, wolnych od smartfonów domach na skraju lasów 😉 .

Uszyj maseczkę. Albo najlepiej kilka.

A jak nie umiesz szyć – kup materiały i przekaż je komuś, kto szyć potrafi.  Tak, jak zrobili to krakowianie, własnoręcznie szyjąc maseczki dla personelu szpitala im. Żeromskiego.

Względnie podaruj cokolwiek z list najpilniejszych potrzeb, zgłaszanych przez dyrektorów szpitali – naprawdę jest w czym wybierać! Pięknie o pomoc zaapelował  dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, który w mediach społecznościowych napisał:

Jeśli zależy wam, by bitwa z koronawirusem zakończyła się spektakularnym zwycięstwem, jak pod Grunwaldem, zapewnijcie szpitalnym rycerzom przyłbice”. 

Tym samym poprosił ludzi o przesyłanie masek, fartuchów i gogli. Także do dzieła, Rodacy!

Wesprzyj służbę zdrowia finansowo.

Oczywiście nikt nie oczekuje, że przekażesz tak hojne datki, jak Państwo Lewandowscy. Czy Pani Kulczyk. Ale dychacza na zbiórkę na siepomaga już mógłbyś/ mogłabyś dać. Więc daj, o tu:

https://www.siepomaga.pl/koronawirus

Jasne, to jest smutne, że żyjąc w kraju, w którym rzekomo mamy zapewniony dostęp do publicznej służby zdrowia, płacąc składki zdrowotne – musimy organizować zbiórki, żeby z naszych kieszeni doposażać placówki medyczne w trakcie epidemii. Jednak to nie jest czas na biadolenie, wylewanie żali i obwinianie wszystkich rządów tego kraju o wieloletnie zaniedbania w zakresie służby zdrowia. To jest czas, by w miarę możliwości spróbować zalepić najbardziej dokuczliwe dziury.

A jeśli już naprawdę nie masz pomysłu, jak pomóc medykom (lub zwyczajnie nie czujesz takiej potrzeby) to…

Siedź na tyłku, czyli zostań w domu.

Po prostu weź do łapki książkę, zrób sobie kawę w ulubionym kubku lub zaparz najsmakowitszą ze smakowitych herbat i relaksuj się w zaciszu domowym. Nie chodź codziennie do sklepu po dwie rzeczy. Zrób zakupy raz, a porządnie – tak, żeby prowiantu starczyło na kilka dni. Bo nigdy nie wiadomo, czy akurat Ty nie jesteś bezobjawowym siewcom koronawirusa i przy okazji codziennych eskapad do spożywczaka nie zarazisz 10 innych osób, np. obmacując i obwąchując dostępne w sklepie pomidory. Zaszyj się więc w swoim bunkrze i zamiast wykonywać nic niewnoszące gesty na pokaz – zrób sobie i innym dobrze… nic nie robiąc. W ten sposób naprawdę, realnie pomożesz. Sobie. Rodzinie. Sąsiadom. Innym ludziom. I przede wszystkim – personelowi medycznemu. To będzie dla nich najlepszy prezent i najwspanialsze podziękowanie – jak najwięcej pustych łóżek w szpitalach zakaźnych.

A gesty na pokaz – zostaw dla swoich byłych* 😀

*żartuję, gesty na pokaz w ogóle sobie odpuść.

Podoba Ci ten wpis? Zgadzasz się z moimi r(el)acjami? Śmiało, częstuj się i posyłaj w świat!

Dodaj komentarz

Zostaw po sobie ślad

  Subscribe  
Powiadom o