Właśnie zapadła decyzja: czas się ustatkować. Uwić własne gniazdko. Kupić mieszkanie. I ślubować bankowi uczciwość oraz wierność w spłacaniu rat.

Po pierwsze: gratulacje!

A po praktyczne – pewnie zastanawiasz się, na co zwrócić uwagę, by nie wpaść w sidła spod znaku „to mieszkanie idealne dla Pana/ Pani, nie ma się co zastanawiać, proszę brać nim ktoś je sprzątnie sprzed nosa”, zastawione przez sprytnego dewelopera? Obawiasz się, że źle zainwestujesz?  Z drugiej strony, jak tu się skupić na praktycznych aspektach zakupu lokum, skoro oczyma wyobraźni  widzisz już jak z kubkiem kawy w dłoni, odpoczywasz na wymarzonej kanapie, stojącej pośrodku salonu (który póki co jest po prostu ograniczonym czterema ścianami, wybetonowanym placem)? Nic się nie martw, spieszę na pomoc!

Oto garść porad dla każdego, kto właśnie jest u progu podjęcia jednej z najważniejszych, życiowych decyzji: zakupu własnego kawałka podłogi 🙂  Na bazie doświadczeń moich, męża i różnorakich znajomych, zebrałam w praktyczny poradnik cenne wskazówki. Rzeczy, na które sami nie zwróciliśmy uwagi, kupując mieszkanie. A z całą pewnością powinniśmy 🙂 Bogatsza o tę wiedzę – posyłam ją w świat, mając nadzieję, że pomoże Ci w wyborze swojego miejsca na Ziemi 🙂 .

Z racji tego, że wskazówek trochę się uzbierało, postanowiłam podzielić poradnik na dwie części. Łapcie pierwszą z nich!

No więc… na co zwracać uwagę kupując mieszkanie od dewelopera?

1. Opinie na temat dewelopera

Niby oczywista oczywistość, ale często się okazuje, że w zakupowym szale i zachwycie nad już-już prawie Twoim mieszkaniem, zupełnie zapomina się powiedzieć „sprawdzam!” Sprawdzenie zacznij więc od opinii w internetach.

Strona internetowa dewelopera

Nie wzbudza Twojego zaufania, wygląda mało profesjonalnie? Porzekadła ludowe głoszą, że jaki Pan taki kram. Warto więc zastanowić się, czy brak rzetelności i dokładności nie znajdzie odbicia również przy budowie Twojego przyszłego lokum.

Komentarze w mediach społecznościowych

Sprawdź, koniecznie, co piszą o deweloperze inni użytkownicy wirtualnego świata. Oczywiście jeśli zauważysz mnogość negatywnych komentarzy, przez które sporadycznie przebijają się pochlebne opinie to może być znak, że:

deweloper ma z solidnością i poważnym podejściem do klienta tyle wspólnego, co piernik z wiatrakiem;

deweloper jest tym idealnym, bez skazy, czego branżowa konkurencja nie może znieść więc zamieszcza rujnujące jego reputację opinie. Prawdopodobieństwo, że właśnie trafiło się na krystalicznie uczciwego dewelopera wynosi jakieś 2%. Ja, jako humanistka, wierzę  w statystykę więc takiemu przedsiębiorcy bym nie zaufała.

Opinie mieszkańców

Nie ograniczaj się jednak li tylko i wyłącznie do wirtualnych komentarzy! Jak to mawia moja Mama w sytuacjach, gdy znajduje się na zagranicznej wycieczce (przypis: matula poza polszczyzną nie włada żadnym językiem z gatunku obcych) – „miej koniec języka za przewodnika”.

Czyli szukaj wiadomości o deweloperze wśród mieszkańców osiedli już oddanych do użytku. Tak naprawdę od tych osób dowiesz się najwięcej – o tym, na ile wizualizacja osiedla pokrywa się potem z jego rzeczywistym obrazem, o mankamentach budynków, o gotowości dewelopera do współpracy w sytuacjach awaryjnych, o obsłudze posprzedażowej. Oraz o wszystkim tym, co wzbudza Twoje wątpliwości i nie daje spać po nocach 😉 .

2. Skąd pochodzi deweloper?

Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam: zwracajcie uwagę na to, gdzie zarejestrowana jest spółka dewelopera! I nie, nie chodzi o ponoć typową dla Polaków ksenofobię 😉 . Chodzi o względy praktyczne – przerabiamy na własnym przykładzie więc akurat w tym wypadku naprawdę wiem, o czym mówię. Jeśli deweloper ma, powiedzmy portugalskie „pochodzenie” (tak jak nasz), to oznacza dwie rzeczy:

Po pierwsze – jak tylko zakończy inwestycję, z dużym prawdopodobieństwem swój byt zakończy również spółka, z którą podpisaliście umowę sprzedaży mieszkania. Co się z tym wiąże? Jeśli z Waszą nieruchomością zacznie się dziać coś, co ewidentnie nie powinno – będziecie mieli naprawdę pod górkę, by cokolwiek załatwić.

Po drugie – obcokrajowcy stawiający bloki mieszkalne w nadwiślańskim kraju często nie znają panujących w Polandii realiów. Przykład? Anegdotka ze mną, mężem mym i mieszkaniem w rolach głównych. Gniazdko, w którym stacjonujemy ma przepiękne, duże balkony. Ich minus polega na tym, że ktoś zaprojektował drewniane balustrady. Drewniane balustrady, w Polsce. W której przez pół roku pada, siąpi i wieje. Efekt? Dość opłakany, ale o tym dalej.

3. Kto będzie podwykonawcą?

Koniecznie sprawdź! Deweloper deweloperem, ale ktoś to Wasze gniazdko będzie musiał uwić. Ustal kto i… oczywiście zinwigiluj firmę w internetach 🙂 . Solidny podwykonawca jest połową sukcesu! Nikt przecież nie chce wylądować w rzeczywistości rodem z serialu „Czterdziestolatek” – krzywe ściany, pękające sufity, zamurowane drzwi itp. Oczywiście trochę wyolbrzymiam, ale nie zmienia to faktu, że podwykonawcę trzeba zweryfikować i już!

4. Plan i wielkość osiedla

Czyli coś, co przegapiliśmy. A jest to bardzo ważne z punktu widzenia człeka żyjącego na osiedlu, które ciągle się rozrasta. My przykładowo, mimo, że mieszkanie zostało oddane do użytku ponad 4 lata temu, nadal mamy plac budowy za oknem, zafundowany przez dewelopera. Jeśli nie przeszkadza Ci huk maszyn, wiercenie od rana do wieczora, stuki, puki i kwiecisty język pracowników, w pocie czoła stawiających koleje apartamenty – nie sugeruj się tym punktem. Jeśli jednak, podobnie jak ja, nie znosisz grubych warstw kurzu, codziennie zalegających na Twoich jeszcze-nie-marmurowych posadzkach i jeszcze-nie-złotych klamkach ;), a dodatkowo pragniesz odrobiny ciszy i spokoju – przyjrzyj się uważnie dalszym planom dewelopera, z którym masz zamiar się związać.

Ważna uwaga – warto również bacznie przyjrzeć się planowanemu rozmieszczeniu budynków, w szczególności odległości między poszczególnymi blokami – fajnie mieć odrobinę prywatności. I widok nieco bardziej spektakularny niż ten, na pokój dzienny sąsiada, który właśnie przechadza się po nim półnago, zajadając schabowego. Szeroki(e) horyzont(y), nie tylko te myślowe, jeszcze nikomu nie zaszkodziły!

5. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego

Czyli nawet jeśli mieszkanko jawi Ci się jako wiejska sielanka pośrodku wielkomiejskiej pustyni, otoczona polami, lasami i łąkami – bądź czujny! 😉 Sprawdź miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i zwróć uwagę na to, czy działki sąsiadujące z osiedlem, na którym zamierzasz nabyć wymarzone EM, nie są przypadkiem przeznaczone pod zabudowę. A opowieści dewelopera o tym, że las  za oknami już-prawie-Twojego gniazdka będzie w tym miejscu rósł wiecznie… wsadź między bajki zaczynające się właśnie od lasów, i to siedmiu, za którymi znajduje się kraina wiecznej szczęśliwości.

6. Infrastruktura, czyli pobliskie szkoły, parki, przystanki

I przedszkola oraz żłobki. Nawet jeśli nie masz dzieci, to pewnie w perspektywie kilku lat staniesz się rodzicem małej latorośli. Wtedy rzeczy, które nie miały dla Ciebie najmniejszego znaczenia, zyskają rangę priorytetów. Zawczasu sprawdź więc ilość placówek edukacyjnych dla człowieków powyżej 1 roku życia, znajdujących się w sąsiedztwie mieszkania. Jeśli na osiedlu, przeznaczonym dla dziesiątek tysięcy mieszkańców, zlokalizowany jest jeden żłobek i jedno przedszkole, to najpewniej będziesz grzęznąć w korkach, dowożąc swego szkraba do placówki położonej w innej części miasta. Średnio radosna wizja przyszłości, prawda? 🙂

Rzuć również okiem na najbliższe tereny zielone – po pierwsze, czy faktycznie są blisko. Po drugie – czy jest w nich umiejscowione królestwo berbeciów, czyli  plac zabaw.

Zwróć też uwagę, ile kroków będzie dzielić Cię od najbliższego przystanku (szczęśliwcy ze stolicy mogą szukać stacji metra, lucky you!). Wiecie, niby ruch to zdrowie, ale jak się człowiekowi śpieszy, a w dodatku świat spowity jest mrozem i smogiem, największym pragnieniem staje się natychmiastowe zajęcie miejsca w autobusie czy tramwaju.

Tutaj kończy się pierwsza część kącika porad Oli 😉 . Zainteresowanym tematem polecam się za kilka dni – na blogu będzie czekać na Was kolejna, świeżutka porcja wskazówek!

Podoba Ci ten wpis? Zgadzasz się z moimi r(el)acjami? Śmiało, częstuj się i posyłaj w świat!

6
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Małgorzata Hert
Gość
Małgorzata Hert

Garść ciekawych informacji, ja jednak nie mam w planach kupna mieszkania

Sylwia R
Gość
Sylwia R

Deweloperka jest fajna… Wchodzisz na gotowe… Urządzasz po swojemu… Nic Cię nie obchodzi… Ale też kupujesz kota w worku… Zależy jak się trafi, niestety…

Karolina z Rudeiczarne.pl
Gość

Dzisiaj jest dużo latwiej sprawdzić dewelopera, internet to piekna rzecz. Sama kupilam mieszkanie 6 lat temu i do dziś mam plac budowy dookola.

Miye's Imaginations
Gość

Bardzo dobre rady. Koło mojego rodzinnego domu niedawno otworzył się hotel i nie da się żyć. W weekendy głośna muzyka gra do białego rana, a w tygodniu niekiedy też nie bywa lepiej. Głupio by było kupić przy takim sąsiedztwie mieszkanie jeśli ma się jakieś wyjście…