Koniec roku zbliża się wielkimi krokami, w popłochu ustępuje miejsca kolejnemu. Ten Nowy ze zniecierpliwieniem przebiera nogami, wychyla się zza rogu, machając do nas nadzieją na lepsze jutro i świeży start.

Noc z 31 grudnia na 1 stycznia jest symbolicznym zamknięciem kolejnego etapu, oddzieleniem grubą kreską tego, co było, od tego, co może być. To tak, jakby zacząć wszystko od początku. Zaczynamy więc! Czym? Wyobrażeniami jak będzie. I jak być powinno. Stawiamy przed sobą nowe wyzwania, ubierając je w szaty codzienności – postanowienia.

O tak! To nam wszystkim wychodzi najlepiej  – planowanie i postanowienia. W 2020 roku naprawdę i na pewno zacznę regularnie chadzać na siłkę. Albo chociaż na fitness. Będę zdrowiej się odżywiać. Koniecznie! Zero czekolady. Za to więcej kultury. Przynajmniej jedna książka w miesiącu. Detoks od Netflixa. Zadbam o siebie. Zrobię porządki. Również te wśród znajomych. Przeprowadzę się. Zmienię pracę. Zmienię życie. W ogóle wszystko się zmieni.

Wiecie co? To wszystko chuj, dupa i kamieni kupa, jak mawiał potomek polskiego, pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego. Umówmy się, z czystym sumieniem i ręką na sercu – ile zeszłorocznych postanowień noworocznych udało Ci się zrealizować? Wielkie plany, wielkie porywy, a wyszło jak zawsze. Gdzieś po drodze, w pośpiechu, przy aprobacie zawsze właściwych wymówek, gubimy styczniowy rozpęd i rozmach. Niektórym słomiany zapał starcza do lutego, a co wytrwalsi na paliwie pt. „tym razem mi się uda” docierają  do marca. Nieliczne wyjątki faktycznie odhaczają wszystkie założone cele, ale jak wiadomo – unikaty tylko potwierdzają regułę.

Pytanie brzmi: po co to wszystko? Do czego są nam potrzebne noworoczne postanowienia?

Co pomoże osiągnąć życiowe spełnienie?

Ano, do tego, cobyśmy mogli poczuć się w życiu lepiej. Czyli spełnieni. I wiecie co? Ja też dążę do spełnienia. Tyle tylko, że plany na 2020 rok w żaden sposób (ok, może minimalnie) nie pomogą mi go osiągnąć.

Pomogą w tym codzienne, małe decyzje, zmiana nawyków. Niepoddawanie się, gdy przeglądając w lutym listę noworocznych postanowień okaże się, że wszystkie plany spaliły na panewce. Zamiast czekać do kolejnego stycznia można przecież zrobić lutowy zarys celów. A gdy i tych nie uda się osiągnąć – marcowy. Kwietniowy. I tak choćby do grudnia, a co! Przede wszystkim jednak, pomoże odpowiedź na pytanie: PO CO? Po co ja to wszystko robię? Dla wspomnianego życiowego spełnienia, powiecie. I słusznie. Tylko… czym jest życiowe spełnienie? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?

Czym jest życiowe spełnienie?

Powinnam dodać – czym jest życiowe spełnienie według mnie 😉 . Tak czy inaczej, w ostatnich dniach przedefiniowałam owo pojęcie. A to za sprawą pewnej imprezy. Ale po kolei.

Mam najcudowniejszych Dziadków na świecie i wdzięczna jestem, iż pomimo trzydziestki na karku, nadal Ich mam! Mogę z Nimi przebywać, rozmawiać, wspominać, śmiać się oraz… imprezować 🙂 . I to jak! Seniorzy rodu obchodzili właśnie 60 rocznicę ślubu. Czujecie to?! Spędzić ze sobą sześćdziesiąt lat, dzień w dzień, ręka w rękę, kołdra w kołdrę i chrapnięcie w chrapnięcie?! To jest dopiero wyczyn!  Zdaje się, że już tu kiedyś podawałam przepis na sukces małżeński Dziadków. Otóż – jak zwykle – kwestia sprowadza się do doboru odpowiednich składników i właściwych proporcji. Zostały one ujawnione przez Babcię, w odpowiedzi na pytanie, zadane przez lokalną dziennikarkę, czy jest jakaś recepta na szczęśliwe pożycie małżeńskie: „Proszę Panią. To trzeba być trochę ślepym i trochę głuchym” 😉 .

Ową 60 rocznicę ślubu świętowaliśmy uroczyście, a mianowicie przyjęciem-niespodzianką. I wówczas to, jako uczestniczka zacnej biesiady, doznałam olśnienia. Gdy siedząc grzecznie na czterech literach syciłam swoje podniebienie rozpływającą się w ustach bezą – niejako boska mądrość oświeciła moją (po)kręconą głowę. Odkryłam oczywistą prawdę życiową, zrozumiałam sens egzystencji. Znalazłam odpowiedź na pytanie: czym jest życiowe spełnienie?

Spełnienie życiowe to przyjęcie-niespodzianka

Tak, tak, dobrze czytacie. Spełnienie życiowe jest właśnie takim przyjęciem-niespodzianką. W którym uczestniczą wszyscy bliscy.

Spełnienie życiowe to możliwość zobaczenia całej swojej spuścizny, swojego dziedzictwa, w jednym miejscu. Spojrzenia na świat oczami innych – bliskich nam ludzi. W jednej chwili orientujesz się, że Twoje życie miało i ma sens. Bo widzisz je, rozwijające się wciąż na nowo. Widzisz życie, które zapoczątkowałeś. Pulsujące w Twoich latoroślach i latoroślach latorośli.

Widzisz własne dzieci, które stają się rodzicami.

Widzisz własne wnuki, które stają się rodzicami.

Możesz obserwować, jak z ziarna życia, które zasiałeś, wyrosło rozłożyste drzewo. Drzewo, które pielęgnowane bliskością i podlewane miłością – wciąż się rozrasta. A wraz z jego wzrostem rośniesz i Ty – masz możliwość wcielania się we wciąż nowe role. Jesteś już nie tylko rodzicem, ale i dziadkiem, a nawet pradziadkiem!

Moi Dziadkowie mają dwójkę dzieci. Trzy wnuczki. Pięcioro prawnucząt. Przeżyli razem 60 lat. Nie zawsze pięknych, pachnących fiołkami i o smaku różowej waty cukrowej. Sześćdziesiąt lat, pośród których były i te chude, i te tłuste.

Pojawiały się różne zawirowania, smutki, zwątpienie. Ale również – dla równowagi – sukcesy, radości, nadzieja. Rzucano mniejsze i większe kłody. Piętrzyły się niższe oraz wyższe góry. Ostatecznie jednak, zawsze razem, Dziadkowie lądowali na szczycie wzniesień. Opłaciło się. Dzięki temu mogą podziwiać najpiękniejszy widok – bliskich sobie ludzi, swoją rodzinę, swoją spuściznę. Mogą podać sobie ręce i powiedzieć: „Gratuluję, wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Jestem z nas dumny/ dumna”.

Mówi się, że szczęście to jedyne, co się mnoży, jeśli się je dzieli. Nieprawda. Miłość, to jedyne co się mnoży, jeśli się nią dzieli. Dlatego w swoich noworocznych, styczniowych, tygodniowych i codziennych postanowieniach – nie zapomnijcie jej uwzględnić. Tej dla chłopaka, dziewczyny, męża, żony, dziecka, rodziców, dziadków, kota, psa, chomika i samego siebie. Bo w ostatecznym rozrachunku – tylko miłość da Wam prawdziwe spełnienie.

 

Podoba Ci ten wpis? Zgadzasz się z moimi r(el)acjami? Śmiało, częstuj się i posyłaj w świat!

2
Dodaj komentarz

Zostaw po sobie ślad

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
blogierka
Gość

Cudne przesłanie posta i cudownie mieć takich Dziadków! <3

Miye
Gość

Zdecydowanie bardzo ważnym elementem życia jest docenianie najbliższych.