Chcecie poznać całą prawdę o kobietach? Oczywiście moją prawdę. Już trochę lat na tym łez padole, zwanym Planetą Ziemią, spędziłam i przedstawicielek mojej płci poznałam całe rzesze. Zdecydowaną większość uznaję za naprawdę spoko babki, ale zdarzały się takie, z którymi życie to nie bajka. Ba, zakładam, że każdej z tych kobieto musi być trudno egzystować samej ze sobą! Spotkaliście niewiastę, której chętnie nakleilibyście karteczkę z napisem „do natychmiastowej poprawki”? A może to właśnie Tobie przyklejono etykietkę? Nie bój nic – dobra ciocia ma dla Ciebie radę – przeczytaj więc, a potem przyjmij w odpowiednich dawkach, pamiętając, że każda wskazówka niewłaściwie stosowana, zagraża Twojemu zdrowiu (psychicznemu) i życiu (innych)!

Ranking „Kobiet Do Poprawki” otwiera:

Chodzący ideał

A przynajmniej takie masz o sobie mniemanie. Najpiękniejsza kobieta, jaką nosił ten świat, najlepiej ubrana, najbardziej zadbana, najlepsza pracownica (biznesłumen), emocjonalna ninja i krynica mądrości. Nogi to Twój atut. Tyłek też. O włosach i ustach nie wspominając – wszystko idealnie wykrojone i skomponowane. Oczywiście masz gotową listę cech wymarzonego mężczyzny, który, jak na złość, nie pojawił się jeszcze na drodze życiowej Pani Idealnej. Wiesz jednak, że czeka tuż za zakrętem. Jeśli nie tym, to następnym. Wiesz również, jak powinien wyglądać oraz jakie powinien mieć pasje. Dziwnym trafem, żaden dotychczasowy kandydat nie zdołał przejść selekcji. Oczywiście, istnieje możliwość, że masz pecha i trafiasz na „felerne” egzemplarze. Obstawiam jednak, iż prawdopodobieństwo powyższego jest takie samo, jak szansa na wygranie w totka – małe, a w zasadzie nikłe.

***

Rada: Być może czas zejść na ziemię i uświadomić sobie dwie rzeczy:
1. ideały nie istnieją,
2. nawet jeśli uważasz, że stanowisz wyjątek od reguły zapisanej w punkcie pierwszym pamiętaj, że ideały nie istnieją. Innymi słowy miej na względzie, że poza Tobą każdy ma jakieś wady. Albo je w drugi człowieku zaakceptujesz, albo pozostaniesz idealną starą panną.

Lub chodzący problem

Twój już-prawie-partner (przynajmniej w Twojej głowie, bo on na trzeciej randce raczej nie zakłada, że oto znalazł towarzyszkę życia) przyszedł na randkę z wiechciem kwiatów? Błąd. Przecież wiadomo, że liczyłaś na czekoladki. Na rocznicę znajomości zabrał Cię na romantyczną kolację? Błąd. Przecież wiadomo, że wolałabyś SPA. W weekend podał do łóżka śniadaniowe grzanki z dżemem, opatrzone aromatyczną kawą? Błąd. Przecież wiadomo, że nie lubisz śniadań na słodko.

Chciałabyś, żeby Twój partner był zaradny. Ale wkurza Cię, że rozkręca biznes i nie jest dostępny przez większość dnia (oraz nocy). Marzy Ci się zostanie matką. Ale jeszcze nie teraz, w końcu masz dopiero 39 lat. Za bardzo cenisz swoją niezależność, by w tak młodym wieku dać się wpuścić w pieluchy. Chciałabyś wyjechać na kilka dni ze swoimi psiapsiółkami i spędzić z nimi czas na rozmowach o wszystkim i niczym, sącząc drinki. Ale jeszcze na takim wypadzie nie byłaś – bez przesady, przecież Ty go nie zaproponujesz. A tym bardziej – nie zorganizujesz.

Nie cierpisz swojej pracy. Ale jej nie zmieniasz. Bo to nie takie łatwe (a właśnie, że łatwe, co udowadniałam tutaj). Twoim celem jest chodzenie na fitness przynajmniej dwa razy w tygodniu, by w końcu mieć tyłek jak z reklamy Nike (w ostateczności jak Chodakowska). Ale nie chodzisz – za dużo czasu spędzasz w robocie. Bo nadgodziny same się nie wypracują. Marzy Ci się weekend pod znakiem masaże, kąpiele w mleku i jacuzzi. Ale przecież takiego sobie nie zafundujesz. Bo nie pojedziesz sama, a koleżanki zajęte (dziećmi, domem, studiami podyplomowymi, czymkolwiek!). Pragniesz być niezależna finansowo. Ale nie jesteś. Bo wszystkie swoje oszczędności przewalasz na nowe buty, kolejne sukienki i drogie restauracje.

Jednym słowem, zawsze, ale to ABSOLUTNIE zawsze i w każdej, ale to ABSOLUTNIE każdej sytuacji, znajdziesz problem (choć w Twoim słowniku funkcjonuje on pod pojęciem „wytłumaczenie”) . Problem tak wielki jak Wieża Dubajska i tak głęboki jak Rów Mariański.

***

Rada: Napiszę wprost: największy problem polega na tym, że każdy z Twoich problemów jest niczym mityczna Atlantyda – nie ma go. I nie było. Nigdzie indziej, poza Twoją głową.

Matka, a nie partnerka

Twój ukochany nie ma bladego pojęcia, jak obsłużyć kuchenkę indukcyjną? Nie wie, gdzie w domu ukrywa się odkurzacz, mop oraz ścierka do naczyń? Żyjesz w trójkącie pt. Ty, żelazko i koszule partnera, krzyczące do Ciebie „wyprasuj mnie”? Codziennie rano przygotowujesz swojemu mężczyźnie kanapki do pracy, a następnie budzisz podawaną do łóżka, ulubioną herbatką (w sezonie zimowym koniecznie z miodem i cytryną)? Na jego pytanie „Co dziś na obiad?” odpowiadasz „Nie wiem, zajrzyj do lodówki, zależy co przygotujesz” , a on…śmiertelnie się obraża, uważając, że riposta jest nie na miejscu? Cóż…w takim razie zdaje się, że pomyliłaś role.

***

Rada: W tej trudnej sztuce zwanej związkiem, została Ci przypisana rola PARTNERKI mężczyzny. Nie jego matki. Jeśli zapomniałaś, jakie jest znaczenia tego słowa, podpowiem (w ślad za słownikiem języka polskiego PWN), że partner to „osoba, którą traktuje się jak równą sobie”. Skoro zawsze prasujesz swojemu towarzyszowi życia koszule – niechaj on prasuje Twoje sukienki. Jeśli codziennie przygotowujesz śniadania – nic nie stoi na przeszkodzie, by on przyrządzał kolacje. No chyba, że przyjęliście podział obowiązków, zgodnie z którym Twoją pracą jest dbanie o dom i planowanie wspólnych rozrywek, a jego – zarabianie na to wszystko 😉 . Warunek – obojgu Wam dobrze w takim układzie. W przeciwnym razie poziom frustracji doprowadzi Cię, w najlepszym wypadku, do permanentnego focha.

Albo Matka Polka

Zwana również Cieniem Samej Siebie.

Kiedyś miałaś pasje. Nie wyobrażałaś sobie tygodnia bez spotkania z przyjaciółką. Regularnie chodziłaś do kina, byłaś na bieżąco z nowościami wydawniczymi, a kalendarz imprez muzycznych w Twoim regionie miałaś w małym palcu. Posiadałaś ambicje, by rozwijać się poza zawodowo, odkrywać świat i dobrze się przy tym bawić. Dziś?
Pochłonięta przez korporacyjne życie, ledwo znajdujesz czas na odrobinę snu? Gratuluję, jesteś Cieniem Samej Siebie. Albo znalazłaś się w mackach macierzyństwa i ograniczyłaś swój świat do dziecka/ dzieci (często już nawet nie mówisz o sobie „Ania, Asia, czy jak Ci tam na imię”, ale „Mama Tomcia, Mama Weroniki, czy jak tam na imię Twojemu szkrabowi”)? A może w imię wspólnego dobra poświęciłaś się karierze…partnera, swoją spychając na sam dół hierarchii wartości? Wyjechaliście do kraju, w którym on realizuje kontrakt, a Ty piekielnie się nudzisz? Gratuluję, jesteś Prawdziwą Matką Polką. Czas na zmiany.

***

Rada: Najogólniej rzecz ujmując – ogarnij się. Usiądź z partnerem, porozmawiajcie o Twoich potrzebach. Nie rozumie, o co Ci chodzi? To mu pokaż – zacznij działać. Skoro sama o sobie zapominasz to nie wymagaj, by inni o Tobie pamiętali – w końcu przykład idzie z góry.

*******************************************************************

Wiecie jak z tą prawdą jest – mamy całe trzy. Sam(a) zdecyduj, którą Ci właśnie zaserwowałam.

Smacznego!

Podoba Ci ten wpis? Zgadzasz się z moimi r(el)acjami? Śmiało, częstuj się i posyłaj w świat!

Dodaj komentarz

Zostaw po sobie ślad

  Subscribe  
Powiadom o