Życie jak w Madrycie? Na bogato i fascynująco? Jeśli w ten sposób kojarzy Wam się praca prawnika, to powiem jedno – wyobrażenia mają niewiele wspólnego z rzeczywistością…. Tak, tak, wiem co mówię, bowiem w branży prawniczej spędziłam ładnych kilka lat. Zaczęłam od studiów w trybie dziennym, skończyłam w największej, polskiej kancelarii prawniczej. Dlatego zaraz Wam wyjaśnię, jak z tym byciem mecenasem jest. 6 największych mitów na temat zawodu prawnika? Proszę bardzo!

Mit pierwszy: Prawo to elitarne studia

Sama uległam wpływom tej mitologii. A prawda jest taka, że studiom do elitarności daleko. Przede wszystkim dlatego, że rok rocznie, na każdym polskim uniwersytecie, przyjmowanych jest około 300 osób. Na studia dzienne. Do tego dochodzą adepci uczący się w trybie zaocznym, a niejednokrotnie również i wieczorowym. Przykład? Uczelnia, której mienię się absolwentką – Uniwersytet Wrocławski. Limity przyjęć na kierunku prawo, w roku akademickim 2018/19, w trybie dziennym, były następujące: 240 osób. Tylu przyszłych prawników zasiliło akademickie szeregi. Warto dodać, że dla studentów wieczorowych i zaocznych limitów nie przewidziano, znaczy się hulaj dusza piekła nie ma – ilu się zgłosi, tylu weźmiemy. Zastanówcie się teraz, jak może wyglądać jakość kształcenia przyszłej, prawniczej kadry przy takiej ilości studentów. Myślicie, że jakikolwiek profesor ma wystarczającą ilość czasu, by poświęcić każdemu zgłębiającemu nauki prawne choćby 10 minut w tygodniu?

A jak przebiega egzaminowanie? Nietrudno się domyślić, że przy takiej masówce najczęściej stosowną formą sprawdzania wiedzy są testy wielokrotnego wyboru. Jak się mają do późniejszej pracy zawodowej? Ano, nijak.

Ktoś tu wspominał o elitarności?

Mit drugi: Prawnicy dużo zarabiają

To jest po prostu tak dalekie od prawdy, jak suche pięty od mokrej głowy. Owszem, BYWAJĄ prawnicy, którzy dużo zarabiają. Nieliczni. Jednostki. Wybitne. Ustawione w branży. Po latach ciężkiej pracy.

Zdecydowana większość głową nie przebije ani muru, ani szklanego sufitu płac. Zarobią nieco więcej niż Pani na kasie w Stonce, czy innym hipermarkecie. Biorąc pod uwagę ilość czasu, który w rzeczywistości poświęcą na pracę (witajcie niekończące się nadgodziny) – 60 minut ich robolenia będzie warte zdecydowanie mniej, niż choćby hydraulika. Czy to coś złego? Nie. Niemniej trudno w takiej sytuacji zaliczać prawników do krezusów i finansowej elity Polski 🙂 .

Jeszcze drobna ciekawostka: Wiecie, za jaką stawkę pracuje początkujący prawnik, (ten bez znajomości w branży)?

Za żadną! Za nic! Dostaje kompletnie ZERO pieniędzy. Ba, często bywa, że  nie usłyszy nawet zwykłego “dziękuję” czy  “dobra robota”. Naprawdę, wielu początkujących prawników zaczyna swoją karierę kancelaryjną od nieustannie przedłużających się, darmowych praktyk. Względnie zatrudnienia na 1/4 etatu, przy pełnoetatowym zaangażowaniu 😉 .

Czy to w porządku? Pewnie są tacy, którzy stwierdzą, że owszem, bo przecież młody adept sztuki rozczytywania paragrafów niewiele, by nie powiedzieć nic, jeszcze nie umie. A ja Wam powiem, że to nie chodzi o umiejętności. Tylko o czas – oferujesz komuś godziny swojego życia, zaangażowanie, dostępność. I już choćby z tego  powodu należy się uczciwa zapłata!

Mit trzeci: Praca prawnika jest ciekawa! Przykład?
Magda M., Prawo Agaty, W garniturach (Suits)

Jak słyszę podobne słowa to mam przed oczyma tylko jeden obraz:

Okej, jeszcze drugi:

Myślicie, że prawniczki to wrażliwe dziewczyny, które w zamian za dobre słowo (bo przecież nie gratyfikację finansową) zbawiają świat, biegając w uroczych sukienkach w groszki, niczym tytułowa Magda M.? Tak tak, a dodatkowo, na każdą z nich czeka równie szarmancki książę, co zmotoryzowany Piotr Korzecki 😉 .

A może jesteście przekonani, że praca w wielkiej kancy to praca z głową w chmurach?  Czyli na najwyższym piętrze przeszklonego biurowca, w otoczeniu luksusowych, zamszowych kanap, kryształowych żyrandoli i ludzi przemierzających świat w butach z krokodylej skóry? Tak, a na końcu tej historii biały króliczek pokazuje drogę do Krainy Czarów 😉 .

Daleko od rzeczywistości znajduje się nawet poczciwa Agata i jej prawo. Także nie idźcie tą drogą, nie wierzcie telewizji, nie popełniajcie mojego błędu 😉 .

Mit czwarty: Prawnicy dokonują przełomowych odkryć
i pomagają zmieniać świat

Myślicie, że praca prawnika to jeden wielki, wesoły, pędzący z zawrotną prędkością rollercoaster? Pełna emocji i wyzwań gonitwa za marzeniami? To ja Wam powiem, że sprawa ma się zgoła inaczej. Gotowi na brutalną prawdę?

Praca prawnika stanowi jedno z najnudniejszych zajęć, jakie można sobie wybrać, celem zarobkowania na życie.

Serio. Byłam, zobaczyłam, kilka lat w zawodzie spędziłam. Bez względu na to, gdzie pracujesz – w małej, lokalsowej kancelaryjce, cenionej korpo, czy znanej i cieszącej się renomą kancelarii, wszędzie jest tak samo – nudno 🙂 .  Jedyna różnica polega na tym, że w tej mniejszej kancelarii zazwyczaj ma się więcej czasu na złapanie oddechu i rzadko zabiera się tonę papierów/ służbowego laptopa do swojej hacjendy, coby po nocach kontynuować pracę.

Praca prawnika to żmudna, niekończąca się grzebanina w papierach. Dziś częściej zgromadzonych w świecie wirtualnym. Człowiek przeczesuje setki orzeczeń, interpretacji podatkowych, wytycznych urzędowych czy fachowej literatury tylko po to, by na ich podstawie sklecić kilkustronicowe pismo procesowe.

Rozprawy? Zdarzają się. Jednak lwią część pracy stanowi nie bieganie po sądach, lecz bieganie wzorkiem po przepisach. To długie godziny spędzone na czytaniu, czytaniu i jeszcze raz czytaniu. Rozgrzebywanie oraz rozkładanie na czynniki pierwsze jednego zdania, które wydaje się mieć oczywisty sens i proste znaczenie. Brzmi zachęcająco, prawda?

Mit piąty: Rozprawy są emocjonujące i ciekawe

A na końcu każdej, pojawia się, niczym w serialu spod znaku Anny Marii Wesołowskiej, świadek znikąd, który zupełnie zmienia układ sił na sali rozpraw. Wiecie, nie będę się tu zanadto rozpisywać. Większość rozpraw jest jawnych i publicznych co oznacza ni mniej, ni więcej tylko tyle, że każdy może się na nich pojawić. Ja, Ty, On, Ona, Oni. W wolnej chwili przejdź się więc do sądu i sprawdź na własnej skórze, jak ekscytujące bywają rozprawy. Jeśli dotrwasz do końca, nie mrużąc oczu oraz nie uciekając myślami do alternatywnej rzeczywistości typu:

To znaczy, że jesteś wielkim człowiekiem, o jeszcze większych pokładach cierpliwości 😉 .

Mit szósty: Dobry prawnik wygra dla Ciebie każdą sprawę

Jawne kłamstwo. Jeśli jakikolwiek prawnik obiecuje Ci, że wygra każdą sprawę, polecam zrobić jedno – odwrócić się na pięcie i UCIEKAĆ!

Zapamiętajcie: dobry prawnik nigdy nie da gwarancji wygrania sprawy. Nawet tej, która wydaje się najbardziej oczywista oraz najprostsza. Co w takim razie może zrobić? Ocenić Twoje szanse (np. że ryzyko przegranej wynosi x %). Wskazać potencjalne rozwiązania. Przeanalizować orzecznictwo oraz poglądy przedstawicieli doktryny (czyli książki czy artykuły napisane przez super hiper cenionych w branży prawników), przemawiające na Twoją korzyść. I powiedzieć, że spróbuje udowodnić, iż czarne jest białe.

Praca prawnika to tak naprawdę mnóstwo czasu poświęconego na siedzenie z głową w papierach. Na zdobywanie wiedzy, którą trzeba na bieżąco uzupełniać oraz aktualizować. To także mnóstwo niejasności! I tylko jedna gwarancja – że najprawdopodobniej nie będzie Cię stać na dwutygodniowe, luksusowe, rodzinne wakacje na Bora Bora 😉 . Chyba, że będziesz wśród tych kilku procent szczęśliwców. Statystyka jest jednak nieubłagana. Ja jej uwierzyłam. Poza tym… nudy nie zniosę za żadne pieniądze świata!

Z zawodu odeszłam. Czy kiedykolwiek pożałowałam swojej decyzji? Ani przez sekundę!

Podoba Ci ten wpis? Zgadzasz się z moimi r(el)acjami? Śmiało, częstuj się i posyłaj w świat!

4
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gusia
Gość

To bardzo trudny zawód i niezwykle ciężko jest „wyjść na swoje”. Podobnie jest z nauką języków obcych. Każdy mówi, że to świetna sprawa, a w praktyce trzeba wkuć polowe słownika na pamięć na raz 🙂

Kasia
Gość

Bardzo ciekawy i trafny tekst. Nie mydlący oczu, jaki ten zawód jest wow.